Bardzo ważnymi aspektami w zegarku są dla mnie kwestie wykończenia koperty i jakości szlifów. Stalowa obudowa Blacka Baya jest wykończona na najwyższym poziomie, prawdopodobnie najlepiej w swojej kategorii cenowej (i powyżej). Nawiązujące do 5-cyfrowych, kultowych referencji Rolexa, szlify są tymi elementami które 'kupiły' fanów zegarków vintage. Na (+)- ceramiczna, świetnie wykonana i wyglądająca koperta- manufakturowy, dobry mechanizm...- z czarnym wykończeniem 'w klimacie'- 'tool-watch’owy' charakter- czerń(!) Z kilku dostępnych wariantów DJ do testu wybrałem wersję z najlepiej odbieraną, niebieską tarczą (resztę wariantów znajdziecie TUTAJ). To ją Rolex promował najmocniej, pewnie w dużym stopniu z racji niesłabnącej popularności niebieskiego w zegarkowym świecie. Nazwa z kolei zaczerpnięta została z popularnego wśród ludzi zamożnych sportu z końmi i siedzącymi na nich graczami, próbującymi wstrzelić kijami niedużą, białą piłeczkę do wyznaczonej bramki. Ja to uczucie lekkości lubię szczególnie – a to i tak nie najważniejsza zaleta tytanowej odsłony zegarka. Frederic Piguet, należący, podobnie jak ETA, do Swatch Group, to producent mechanizmów zdecydowanie dedykowanych zegarkom z najwyższej zegarmistrzowskiej półki. Jego główni klienci to takie tuzy rynku jak Blancpain, Breguet, Frank Muller czy Harry Winston.
Na rumaka z prawdziwego zdarzenia najwyraźniej nie starczyło złota, przy czym trudno ustalić, czy chodzi bardziej o dobro królewskiego skarbca, czy o kieszenie samych poddanych. Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku. Z perspektywy ostatnich dwóch lat możemy chyba założyć, że zaistniała na całym świecie sytuacja najmniej sprzyjała noszeniu zegarków klasycznych. Eleganckich okazji było jak na lekarstwo, garnitur z szafy praktycznie nie wychodził, a o pastowaniu butów 'na glanc' można było w ogóle zapomnieć. Inne godne wymienia etapy historii firmy to lata 70. i śmiałe wyjście naprzeciw kryzysowi kwarcowemu (uzyskana przez GP częstotliwość 32.768Hz jest dzisiaj kwarcowym standardem) czy też rok 1992 i przejęcie marki przez włoskiego przedsiębiorcę Luigi Macaluso, ojca współczesnego sukcesu i pozycji GP. A propos miejsca, dla datownika w tym wydaniu Conquesta go zabrakło i bardzo dobrze. Patrząc historycznie, w Longines od samego początku nie potrafiono zdecydować się, gdzie najlepiej będzie go ulokować. Pierwsze wypusty Conquestów z lat 50. miały datowniki umieszczone na prawo od centrum tarczy - z zachowaniem dużego indeksu na godzinie trzeciej - co wyglądało nieestetyczne. Replik-Uhren A to dla wielu jest aspektem ważnym przy wydaniu sporej sumy pieniędzy na nowy czasomierz. Ma wreszcie Submariner dla wielu wartość sentymentalną – ot np. mój znajomy, który właśnie zielonego SUBa wybrał jako prezent dla swojego nowonarodzonego syna.
Cztery wspomniane już warianty nowego Longinesa HydroConquest GMT to, poza opisanym niebieskim, również czarny, zielony khaki oraz beżowo-brązowy. Przyznam szczerze, że odwaga marki w doborze kolorów i kolorystycznych akcentów jest godna podziwu, choć dla mnie nieco zastanawiająca. Oferta Nivady wpisuje się w kilka królujących ostatnio trendów. Po pierwsze, mamy tu do czynienia z pełnoprawną reedycją, która na pierwszy rzut oka nie różni się wielce od kultowego pierwowzoru. Po drugie, mniejszy rozmiar - 38,3 mm - który stanowi ciekawą alternatywę na tle innych chronografów, gdzie średnice przeważnie zaczynają się w okolicy 41 mm.