Tradycyjnie LLD ma czarny, lekko połyskujący cyferblat z beżowymi aplikacjami i niewielką ilością luminowy. Taka kombinacja świetnie działa w zestawieniu z polerowaną stalą, ale ciepły kolor brązu mógłby z czernią tworzyć nieco nudnawy zestaw. Postawiono więc na ciemną zieleń, gradientową, od zielonego środka po czerń na obrotowym pierścieniu. Oryginalne chronografy Longines z werkiem 13ZN to obecnie jedne z najbardziej pożądanych zegarków tego typu wśród kolekcjonerów vintage. Znalezienie dobrze zachowanych, w pełni autentycznych egzemplarzy jest niezwykle trudne, przez co na licytacjach osiągają kwoty idące w dziesiątki tysięcy franków szwajcarskich. Czemu? Bo w mojej subiektywnej ocenie jest w portfolio Tudora zegarek sportowy dużo ciekawszy. I to o nim właśnie będzie ten tekst. Vintage, klasyka, detale i tym razem już szwajcarskie serce - tak skrótowo prezentowała się debiutancka, mechaniczna propozycja duetu Furlan i Marri. Tym razem inspiracją nie był jeden konkretny model, ale styl – sektorowa tarcza. Symetryczny, dzielony wizualnie na równe części cyferblat to wymysł jeszcze z lat 40. ubiegłego stulecia. Trochę ryzykuję tego typu stwierdzeniem ponieważ wymiary obwodów nadgarstka mogą się znacznie różnić, ale już 18-19 cm sprawi, że nie odczujecie dyskomfortu podczas codziennego użytkowania zegarka. Kolejny atut stanowi koronka, która jest zakręcana. W efekcie, bardzo sprawnie możemy ustawiać czas albo datę i nie musimy siłować się z jej wyciągnięciem. Nie chciałbym kolejny raz przytaczać banalnej teorii o tym, jak to nie potrzebujemy zegarka na ręku, skoro ten w naszym smartfonie pokaże czas z dużo większą dokładnością. Nie chciałbym bo to i po części prawda i dlatego, że kompletnie nie o to chodzi.
Największe kontrowersje budzi fragment, w którym bransoleta zachodzi na uszy. W tym miejscu ma ona aż 25 mm szerokości, zwężając się do 19 mm przy zapięciu. Wszystkie rzędy ogniw złożone są z pięciu elementów - każdy z nich wykończono osobno satynowaniem oraz polerowanymi, fazowanymi krawędziami. Naturalna kolej rzeczy i premiera 222 w wersji stalowej każe zastanowić się, czemu od tego właśnie metalu Vacheron nie zaczął. Odpowiedź wydaje się dość logiczna i podparta stanowiskiem kilku branżowych ekspertów. Złoto zapewniło zegarkowi więcej rozgłosu i odpowiedniej oprawy, podkreślającej powrót legendarnego przecież modelu. Z każdym dniem testowania Maxin Marine Chronometer zyskiwał w moich oczach. Pierwszy kontakt mógłbym określić jako totalny brak emocji – zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Z całą pewnością stylistyka, jaką oferuje swoim klientom Ulysse Nardin to dość specyficzne (wiem, że to wyświechtane słowo) podejście do projektowania wizerunku zegarka, który przecież jest pierwszym, a często i decydującym czynnikiem przy ewentualnym wyborze. W testowanym egzemplarzu cyferblat miał biało-srebrny kolor 'Mercury silver' z delikatnie chropowatą powierzchnią i trzema tarczkami. Je ozdobiono prawie niewidocznym giloszowaniem i lekko wpuszczono w tarczę główną. Jedyna rzecz, jaką na szczęście poprawiono w trakcie finalnych prac nad zegarkiem, to obsługa stopera dwoma przyciskami zintegrowanymi ze szkieletowaną kopertą. W oryginalnym projekcie (i w testowanym, próbnym egzemplarzu) przyciski były wpuszczone w kopertę. Choć wizualnie taka konstrukcja była spójna, wciskanie takich przycisków graniczyło z cudem... dosłownie.
Dzisiaj w zegarku na rękę szukam komfortu, wygody, funkcjonalności i zegarmistrzostwa w jego czystej, nieudziwnionej niepotrzebnie, tradycyjnej formie. Pamiętam też, jak na tegorocznym BaselWorld pierwsze kroki ludzi odwiedzających pawilon Omegi kierowały się do witryny z reedycją Seamastera 300 (którą zrecenzowaliśmy już zresztą TUTAJ). replica iwc watches Bardzo techniczną formę całości idealnie podkreślają 4 śruby skręcające, widoczne od strony tarczy oraz tytanowy, grawerowany dekiel z jedną małą śrubką zabezpieczającą wyciągnięcie koronki. Na deklu, w formie tabelki informacyjnej, zapisane są parametry mechanizmu, wodoszczelność (100m) i nazwa modelu.