drugie imię patka zegarmistrza

Czytelnicy, którzy śledzili nasze relacje z Bazylei już wiedzą, że to właśnie ten ostatni z wymienionych zegarków był jednym z moich targowych faworytów. Nic dziwnego, że propozycję przetestowania go na własnym nadgarstku przyjąłem z nader dużym entuzjazmem. Prim to marka, która w Polsce wielu osobom kojarzy się będzie z zegarkami i budzikami z czasów PRL, których głównymi zaletami była mało skomplikowana konstrukcja i łatwość w naprawie; minusem natomiast nieco toporna jakość wykonania, typowa dla tamtych czasów (przynajmniej jeżeli chodzi o produkcję w bloku wschodnim). Koperta jest satynowano-polerowana (na bezelu i krawędziach uszu), ma sporą, zakręcaną koronkę z logo GP i dwa szafirowe szkiełka. O tym, co znajdziemy pod tym od strony dekla za chwilę, najpierw rzućmy okiem na tarczę. Ba, w moim doczuciu ma nawet nad rzeczonym Rolexem przewagę, ale i jedną, kluczową wadę. Wada ta to... marka. Z kolei zieleń ozdobiła tarczki chronografu i małej sekundy, centralną wskazówkę chronografu oraz okalający koronkę ring. replica Richard Mille rm 10 Są oczywiście polerowane, niebieskie śrubki, złote szatony kamieni rubinowych, pasy Glashütte i grawery wypełnione złotem – słowem pełna galeria zegarmistrzowskich dekoracji.
Podobnie jak o wykończeniu, także i o tarczy w sumie nie ma co pisać – jest niezwykle czytelna, prosta i znakomicie zrobiona. Jest także 'charakterna' lupka nad datownikiem. Jedni ją kochają, inny z równą siła nienawidzą. Dla mnie lupka = Rolex, nie wspominając o jej czysto użytkowych zaletach. Kompletnie nie jestem w stanie przekonać się do designu ani do zapięcia, które dodatkowo niestety nie posiada żadnej, nawet skromnej mikroregulacji. To oczywiście ocena subiektywna, natomiast bardzo chętnie zobaczyłbym AE w opcji z gumowym paskiem, której o dziwo w ofercie cały czas brakuje. By oddać królowi co królewskie – Capeland Chronograph Flyback to jeden z najpiękniejszych chronografów na rynku – nie mam wątpliwości. Zegarek wygląda po prostu genialnie, a zasługa to Alexandre’a Peraldiego i jego ekipy projektantów, którzy po inspirację sięgnęli do historii. Nie trudno się domyślić (jeśli spojrzycie na zdjęcie poniżej), że wzorem był pochodzący z roku 1948 chronograf jednoprzyciskowy B&M. Od spodu koperty standardowo znajdziemy pełny dekiel z wbudowanym chipem NFC, który po sparowaniu z aplikacją w telefonie potwierdzi nam autentyczność naszego czasomierza. Jest to sposób na walkę z podróbkami, których pojawiło się sporo w momencie, kiedy firma zaczęła odnosić sukcesy. W modelu Oktopus Moonphase obudowa wykonana została z najwyższej jakości tytanu (Grade 5) połączonego z elementem z różowego złota - bezelem. Część tytanowa dzięki procesowi zwanemu z angielska 'microblasted' ma specyficzny, matowo-szary kolor, sprawiający na pierwszy rzut oka wrażenie tworzywa sztucznego, czy wręcz plastiku.
000PLN i jeśli go sobie sprawicie, będą to dobrze zainwestowane pieniądze. W końcu Rolex to Rolex, i tyle... Tyle i aż tle, bo w kategorii chronografów tarcza Portugalczyka zawsze uchodziła za swego rodzaju wzór czytelności, minimalizmu i klasy. Połączenie srebrnej bazy ze złotymi detalami dodaje nieco elegancji, podczas gdy niebieskie wskazówki stopera nienachalnie przypominają o jednak sportowym charakterze zamkniętej w kopercie komplikacji.